Świetne starcie w wadze średniej czeka kibiców 26 czerwca na gali Babilon MMA 14 w studiu telewizyjnym. Paweł Pawlak (15-4-1) chce się zrehabilitować za ostatnią, zremisowaną walkę z Adrianem „Aresem” Błeszyńskim o pas federacji Tomasza Babilońskiego. Rywalem „Plastinho” będzie wracający po 2-letniej przerwie Filip Tomczak (7-1), który nie zwykł przegrywać w klatce.

Organizacja Tomasza Babilońskiego jako pierwsza wróciła w czasie pandemii koronawirusa. Pod koniec maja, w głównym pojedynku Babilon MMA 13 w studiu telewizyjnym Łukasz Brzeski w kategorii ciężkiej pokonał w 2. rundzie Michała Piwowarskiego. Niecały miesiąc później Filip Tomczak spróbuje popsuć plany Pawłowi Pawlakowi, który – gdyby nie koronawirus – miałby już za sobą rewanż z Błeszyńskim i być może okazałe trofeum w swoim domu.

‚Dziękuję Tomaszowi Babilońskiemu za daną mi szansę występu w walce wieczoru. Długo mnie nie było w klatce, lecz nie zawiodę. Wraz ze sztabem: Edwinem Raczyńskim, Piotrem Jaroszem i Alfredem Szyndlerem nie mieliśmy wątpliwości, że takich ofert się nie odrzuca. Nie ma co czekać, widzę szansę na wygraną i to mnie uskrzydla”  twierdzi Filip Tomczak.

Filip Tomczak jedyną porażkę poniósł 3,5 roku temu z Marcinem Naruszczką. Potem wygrał 3 pojedynki, w tym z mającym wtedy rekord 9-0 Słowakiem Jozefem Wittnerem na jego terenie. To właśnie wtedy doznał kontuzji, która na długo wykluczyła go ze sportu.

”Nie sądzę, że Pawlak tak szybko opadnie sił jak w walce z Błeszyńskim. Będzie gotowy na pełne 5 rund. Wzrostem jesteśmy tacy sami (po 182 cm), ale on ma dłuższe ręce, jest bardziej elastyczny czy wręcz śliski, poza tym jego silną bronią są łokcie. Będę się starał sprowadzić go do parteru, takich jak innych przeciwników, gdzie uzyskuję przewagę” ocenia Filip Tomczak, który walczył m.in. na galach FEN.

Fragment Informacji Prasowej